Co tam?Tak sobie czytam to swoje opowiadanie i skacze ze szczęścia,że napisałam już tak dużo :P
Jeśli prowadzicie swoje blogi,dawajcie do nich linki!Z opowiadaniami,o modzie itp.Chętnie je poczytam,zareklamuję... :)
Link:
http://moja-przygoda-z-btr.blogspot.com
*Pam*
Jeśli prowadzicie swoje blogi,dawajcie do nich linki!Z opowiadaniami,o modzie itp.Chętnie je poczytam,zareklamuję... :)
Link:
http://moja-przygoda-z-btr.blogspot.com
*Pam*
Rozchorowałam
się.Grypa.Leżę w łóżku od dwóch dni i nic nie robię.Nie po to rzucałam pracę,by
siedzieć w domu!Nie rozmawiałam z Loganem od ostatniego spotkania,trochę za tym
tęsknie…Niby dzwonił od mnie przedwczoraj,ale przez to,że jestem uwięziona w
domu nie mogę się z nim spotkać.Zaraz dostanę szału!
Leżałam na
kanapie szczelnie przykryta kocem oglądając telewizję,gdy usłyszałam dzwonienie
telefonu.Logan.
-Hej…-powiedziałam przez zatkany nos.
-Cześć!Co u ciebie?Jakoś ostatnio nie rozmawialiśmy…
-Mówiąc „ostatnio” masz na myśli te okropne dwa
dni?-zapytałam pociągając nosem.
-Dla mnie okropne.Tęskniłem za tobą!
Zaczerwieniłam się.Na dodatek powiedział to
tak zabawnie,że nie mogłam powstrzymać się przed śmiechem.
-Masz ochotę się spotkać?
-Mam,ale nie mogę.Jestem chora…-właśnie w tym
momencie dwukrotnie kichnęłam.
Ze słuchawki
usłyszałam krótki śmiech.
-Mógłbyś wpaść do mnie…-zażartowałam za późno gryząc
się w język.No to palnęłam.
-Jeśli leżysz w łóżku,nie mam zamiaru ci
przeszkadzać.-powiedział zrezygnowany.
Wtedy zdałam
sobie sprawę,że tak naprawdę chce go zobaczyć.Czemu nie?
-Mógłbyś poleżeć ze mną.-zaproponowałam z uśmiechem.Dźwięk jego głosu od razu poprawił mi humor.
Zaśmiał się
krótko i odpowiedział:
-W takim razie będę za godzinę.
-Cześć!
Spojrzałam na
ekran telefonu.Od razu poczułam się lepiej!Już nie boli mnie głowa…
Omiotłam
wzrokiem pokój wyglądający potwornie.Wszędzie walają się zużyte chusteczki do nosa,na
kanapie leży z dziesięć koców,na stoliku stoi kilka kubków z herbatą,podłoga
usiana jest opakowaniami po lekach. Musze tu trochę ogarnąć.
Powoli
zrzuciłam z siebie warstwę kocy i zwlokłam się z kanapy.Pociągając nosem
ruszyłam do łazienki.Umyłam się,rozczesałam włosy;udało mi się doprowadzić swoją twarz do stanu sprzed dwóch dni (jako tako).
Pora na
zrobienie porządku.Zebrałam wszystkie chusteczki i kubki,ułożyłam koce w kostkę
i wyrzuciłam opakowania po lekach.Wyszstko zaczyna wyglądać coraz lepiej.
Uwinęłam się
z robotą jeszcze przed południem,więc ponownie przykryłam się kocem zasiadając
przed telewizorem.Nie minęło kilka minut,a usłyszałam dzwonek.
-Jest tu ktoś?-Logan po krótkiej chwili sam otworzył
drzwi.
-W salonie!-zawołałam nie zmieniając pozycji.
Chłopak
nieśmiało przekroczył próg pokoju.
-Hej.
Uśmiechnęłam
się do niego i zrobiłam miejsce na kanapie.
-Siadaj.
Poprawił
swoją granatową koszulkę i ruszył w moją stronę.Po chwili oboje siedzieliśmy
przed telewizorem oglądając jakieś głupie seriale.
-Niestety,będziesz się nudził.Nie mogę robić nic
innego poza siedzeniem tu i spaniem.-powiedziałam lekko pociągając nosem.
-Wystarczy mi pobyt tutaj.A tak w ogóle:jak się
czujesz?-uśmiechnął się kładąc rękę na oparciu kanapy.Takie „niby” przyciąganie
mnie do siebie.Nie sprzeciwiałam się,jedynie lekko oparłam swoje ciało o jego
tors.Był tak przyjemnie ciepły,dreszcze przeszły mi momentalnie.
-Coraz lepiej.Dzięki,że ze mną
posiedzisz.-powiedziałam chowając usta w dłoniach by ziewnąć.
Siedzieliśmy
tak naśmiewając się z głupich programów telewizyjnych i głośno wyrażając swoje
opinie na ich temat.Skakaliśmy po kanałach muzycznych,parę razy natrafiliśmy na
piosenkę Big Time Rush,przy której oboje przyśpiewywaliśmy.Dostaliśmy głupawki
gdy oglądaliśmy South Park na Comedy Central.Fajnie było.
W
międzyczasie Logan zrobił sobie kawę,przyniósł mi leki i szybko wyskoczył po
jakiś obiad.Zajął się wszystkim.To było niezmiernie miłe,zwłaszcza,że został ze
mną do wieczora.
Natrafiliśmy
na jakiś film katastroficzny o roślinach atakujących ludzi czy coś
takiego.Byłam już cholernie śpiąca,siłą pilnowałam się by nie zasnąć.W końcu
jednak dopadła mnie senność.Oparłam głowę o jego ramię i zasnęłam.
-Pam?-usłyszałam cichy głos.Przekręciłam głowę
chowając twarz w czymś przyjemnym w dotyku.Powoli otworzyłam oczy.Czy każdy
facet ma w posiadaniu tak miękkie koszulki?
-Muszę iść…-powiedział kładąc mi dłoń na plecach.
-Nie…zostań.Przy tobie czuje się lepiej.-ziewnęłam
wciąż nie pokazując twarzy.
Zaśmiał się
krótko.
-Chciałbym,ale James nie dałby mi spokoju.Jutro
muszę wcześnie wstać.-zaczął powoli wyzwalać się z mojego uścisku.
-To śpij tu.-zaczęłam rozpaczliwie szukać sposobu,by
został ze mną dłużej.-Proszę…
Chwilę
pomyślałam i w końcu lekko odsunęłam się od jego ciała.
-Zanieś mnie.-wystawiłam ręce z uśmiechem.Nie sądziła,że
naprawdę mnie podniesie.Przeszedł do sypialni i delikatnie ułożył mnie na
łóżku.Oczywiście w międzyczasie zdążyłam zasnąć.
Zaczął powoli
wycofywać się z pokoju,gdy odzyskałam przytomność jeszcze na chwilę.
-Dziękuję.-szepnęłam otulając się kołdrą.
-Nie ma za co.-usłyszałam ciche skrzypnięcie drzwi i
oddalające się kroki.
Śniłam o
dzisiejszym dniu,ponownie przeżywając te niezapomniane chwile.
*Logan*
-Jestem idiotą!-krzyknąłem kopiąc moją deskę leżącą
na ziemi.
-Ej!-Carlos złapał mój obiekt wyładowania złości i delikatnie wziął go do ręki.-Możesz tłuc wazony,ale deskorolkę zostaw!
Posłałem mu głupi
uśmiech i opadłem na ławkę.
-Miałem taką okazję…
-To nie była żadna okazja.Jest
chora.Pomyśl:cieszyłbyś się z pocałunku z kimś zaraźliwie chorym?Pomijając
fakt,że zapewne i tak się rozchorujesz.
-Gówno mnie to obchodzi!Byłem tak blisko niej…I nic
nie zrobiłem!
-Zrobiłeś bardzo dużo.-zaczął dziwnie drapiąc się po
brodzie.-Bardzo się do siebie zbliżyliście,prawda?Praktycznie cały dzień była
do ciebie przytulona.Następnie zasnęła w twoich objęciach,na dodatek zaniosłeś
ją do łóżka.Powiedz teraz,że jej się nie podobasz!
Przez chwilę
siedziałem w ciszy zastanawiając się nad tym,co powiedział.Na myśl o tych
wspomnieniach uśmiechnąłem się lekko.Może jednak nie dałem plamy?
-No nie wiem…-westchnąłem przecierając oczy ze
zmęczenia.Wpatrywanie się w ekran pół dnia wbrew pozorom może męczyć.
-Pomyśl.Skoro sama zaproponowała ci odwiedzenie jej
w domu podczas choroby,to znaczy,że ci ufa i czuje się z tobą bezpiecznie.Już
nie długo wszystko się rozwinie…
-Carlos,to jest naprawdę dziwne.-powiedziałem
patrząc na niego.
-Co?
-Cały czas chodzę do ciebie po porady.Najlepsze jest
to,że dobrze doradzasz!-zawołałem ze śmiechem.
-Staram się jak mogę.-powiedział wykonując zabawny
gest brwiami.
Zaśmialiśmy
się obaj,po czym wstałem z ławki w parku.
-Obiecałem jej,że jutro też ją odwiedzę.Mógłbym cię
o coś prosić?-zapytałem lekko zakłopotany.
Carlos spojrzał
na mnie pytająco.
-Nie chce,żeby ktoś mnie widział.James wypominałby
mi to do końca życia…
Uśmiechnął
się i klepnął mnie w ramię.
-Nie ma sprawy.Jedziemy na molo?
-Jasne.
Jechaliśmy
przez miastowe chodniki i ulice przy okazji szukając najlepszych miejsc do
ćwiczenia trików.Gdy po godzinie znaleźliśmy się na molo,dochodziła dwudziesta
trzecia.
-Patrz,tam jest skate park!-pokazałem na ogrodzony
teren wypełniony najróżniejszymi rampami.-Przetestujmy go!
Badaliśmy
nowy obiekt bawiąc się w najlepsze.Gdy w końcu nam się znudziło,dochodziła
północ.
-To miasto tętni życiem bez przerwy!-zawołał Carlos upijając
łyk swojego piwa.
-Widzisz tamtą barierkę?-wskazałem na płot
oddzielający molo od oceanu.-Właśnie tam staliśmy obserwując zachód
słońca!-staraliśmy się przekrzyczeć hałas z wesołego miasteczka stojącego tuż
za nami.
Latynos
chwilę śmiał się z byle czego i oparł się o mój ramię.
-Stary…czy my przypadkiem trochę nie
wypiliśmy?-powiedział dziwnym głosem.
-Troszeczkę…-po chwili obaj cieszyliśmy się jak idioci
z wszystkiego co nas otaczało.
Wypiłem jedno
piwo mniej od Carlosa,więc ja jeszcze nie traciłem równowagi przy chodzeniu.Ale
obaj wciąż nie przestawaliśmy się cieszyć.W końcu trafiliśmy do hotelu.
-Carlos…Właź tam.-otworzyłem drzwi od jego pokoju i
wepchnąłem go do środka.Chłopak jeszcze odwrócił się w moją stronę.
-Było zajebiście!-powiedział i upadł na swoje łóżko
kompletnie odpływając.
Oparłem się o
ścianę i schowałem twarz w dłoniach.Chce już iść spać.Przeczołgałem się przez
korytarz aż natrafiłem na mój pokój.Wpadłem do środka,zdjąłem koszulkę,odlałem
się w łazience i po prostu padłem.

.gif)
świetny rozdział.. czekam z niecierpliwością na kolejny ^^
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie ;)
http://anuula.blogspot.com/
Wspaniale piszesz. Widzę małe niedopracowania ale i tak jest bosko ;) !
OdpowiedzUsuńDołączyła bym do obserwatorów ale nie wiem jak ;(
Zatem zapraszam do mnie i mam nadzieję że będzie miła wymiana komentarzy :
http://vicki-chanel.blogspot.com/
świetne opowiadanie, djfhfhd, zakochałam się :)
OdpowiedzUsuńrzeczywiście, dużo już napisałaś :)
Jestem nową czytelniczką ;>
Zapraszam do przeczytania mojego opowiadania:
http://yourfaceislikeamelodyxx.blogspot.com/
Rozdział świetny ;D oj, chłopaki, wy to zawsze musicie się upić -.- xd czeeekam nn :**
OdpowiedzUsuńŚwietne :) http://another-lovee.blogspot.com/ zapraszam <3 :D xd
OdpowiedzUsuńco prawda już cię komentowałam , ale powtarzam jeszcze raz;)
OdpowiedzUsuńŚlicznie piszesz szkoda że nie napisałaś kolejnego rozdziału;(
Zatem u mnie jest kolejna notka: http://vicki-chanel.blogspot.com/
Ale fajnie piszesz <3
OdpowiedzUsuńgif z blair *_*
moj blog: weloveemily.blogspot.com
obserwujemy?