Muzyka

poniedziałek, 9 września 2013

"Zanieś mnie!"

Co tam?Tak sobie czytam to swoje opowiadanie i skacze ze szczęścia,że napisałam już tak dużo :P
 Jeśli prowadzicie swoje blogi,dawajcie do nich linki!Z opowiadaniami,o modzie itp.Chętnie je poczytam,zareklamuję... :)

Link:

http://moja-przygoda-z-btr.blogspot.com


*Pam*


 Rozchorowałam się.Grypa.Leżę w łóżku od dwóch dni i nic nie robię.Nie po to rzucałam pracę,by siedzieć w domu!Nie rozmawiałam z Loganem od ostatniego spotkania,trochę za tym tęsknie…Niby dzwonił od mnie przedwczoraj,ale przez to,że jestem uwięziona w domu nie mogę się z nim spotkać.Zaraz dostanę szału!
  Leżałam na kanapie szczelnie przykryta kocem oglądając telewizję,gdy usłyszałam dzwonienie telefonu.Logan.
-Hej…-powiedziałam przez zatkany nos.
-Cześć!Co u ciebie?Jakoś ostatnio nie rozmawialiśmy…
-Mówiąc „ostatnio” masz na myśli te okropne dwa dni?-zapytałam pociągając nosem.
-Dla mnie okropne.Tęskniłem za tobą!
 Zaczerwieniłam się.Na dodatek powiedział to tak zabawnie,że nie mogłam powstrzymać się przed śmiechem.
-Masz ochotę się spotkać?
-Mam,ale nie mogę.Jestem chora…-właśnie w tym momencie dwukrotnie kichnęłam.
 Ze słuchawki usłyszałam krótki śmiech.
-Mógłbyś wpaść do mnie…-zażartowałam za późno gryząc się w język.No to palnęłam.
-Jeśli leżysz w łóżku,nie mam zamiaru ci przeszkadzać.-powiedział zrezygnowany.
 Wtedy zdałam sobie sprawę,że tak naprawdę chce go zobaczyć.Czemu nie?
-Mógłbyś poleżeć ze mną.-zaproponowałam z uśmiechem.Dźwięk jego głosu od razu poprawił mi humor.
 Zaśmiał się krótko i odpowiedział:
-W takim razie będę za godzinę.
-Świetnie.Do zobaczenia!-zaczęłam okręcać kosmyk włosów wokół palca.
-Cześć!
 Spojrzałam na ekran telefonu.Od razu poczułam się lepiej!Już nie boli mnie głowa…
 Omiotłam wzrokiem pokój wyglądający potwornie.Wszędzie walają się zużyte chusteczki do nosa,na kanapie leży z dziesięć koców,na stoliku stoi kilka kubków z herbatą,podłoga usiana jest opakowaniami po lekach. Musze tu trochę ogarnąć.
 Powoli zrzuciłam z siebie warstwę kocy i zwlokłam się z kanapy.Pociągając nosem ruszyłam do łazienki.Umyłam się,rozczesałam włosy;udało mi się doprowadzić swoją twarz do stanu sprzed dwóch dni (jako tako).
 Pora na zrobienie porządku.Zebrałam wszystkie chusteczki i kubki,ułożyłam koce w kostkę i wyrzuciłam opakowania po lekach.Wyszstko zaczyna wyglądać coraz lepiej.
 Uwinęłam się z robotą jeszcze przed południem,więc ponownie przykryłam się kocem zasiadając przed telewizorem.Nie minęło kilka minut,a usłyszałam dzwonek.
-Jest tu ktoś?-Logan po krótkiej chwili sam otworzył drzwi.
-W salonie!-zawołałam nie zmieniając pozycji.
 Chłopak nieśmiało przekroczył próg pokoju.
-Hej.
 Uśmiechnęłam się do niego i zrobiłam miejsce na kanapie.
-Siadaj.
 Poprawił swoją granatową koszulkę i ruszył w moją stronę.Po chwili oboje siedzieliśmy przed telewizorem oglądając jakieś głupie seriale.
-Niestety,będziesz się nudził.Nie mogę robić nic innego poza siedzeniem tu i spaniem.-powiedziałam lekko pociągając nosem.
-Wystarczy mi pobyt tutaj.A tak w ogóle:jak się czujesz?-uśmiechnął się kładąc rękę na oparciu kanapy.Takie „niby” przyciąganie mnie do siebie.Nie sprzeciwiałam się,jedynie lekko oparłam swoje ciało o jego tors.Był tak przyjemnie ciepły,dreszcze przeszły mi momentalnie.
-Coraz lepiej.Dzięki,że ze mną posiedzisz.-powiedziałam chowając usta w dłoniach by ziewnąć.
 Siedzieliśmy tak naśmiewając się z głupich programów telewizyjnych i głośno wyrażając swoje opinie na ich temat.Skakaliśmy po kanałach muzycznych,parę razy natrafiliśmy na piosenkę Big Time Rush,przy której oboje przyśpiewywaliśmy.Dostaliśmy głupawki gdy oglądaliśmy South Park na Comedy Central.Fajnie było.
 W międzyczasie Logan zrobił sobie kawę,przyniósł mi leki i szybko wyskoczył po jakiś obiad.Zajął się wszystkim.To było niezmiernie miłe,zwłaszcza,że został ze mną do wieczora.
 Natrafiliśmy na jakiś film katastroficzny o roślinach atakujących ludzi czy coś takiego.Byłam już cholernie śpiąca,siłą pilnowałam się by nie zasnąć.W końcu jednak dopadła mnie senność.Oparłam głowę o jego ramię i zasnęłam.
-Pam?-usłyszałam cichy głos.Przekręciłam głowę chowając twarz w czymś przyjemnym w dotyku.Powoli otworzyłam oczy.Czy każdy facet ma w posiadaniu tak miękkie koszulki?
-Muszę iść…-powiedział kładąc mi dłoń na plecach.
-Nie…zostań.Przy tobie czuje się lepiej.-ziewnęłam wciąż nie pokazując twarzy.
 Zaśmiał się krótko.
-Chciałbym,ale James nie dałby mi spokoju.Jutro muszę wcześnie wstać.-zaczął powoli wyzwalać się z mojego uścisku.
-To śpij tu.-zaczęłam rozpaczliwie szukać sposobu,by został ze mną dłużej.-Proszę…
-Możemy umówić się,że przyjdę jutro z samego rana.
 Chwilę pomyślałam i w końcu lekko odsunęłam się od jego ciała.
-Zanieś mnie.-wystawiłam ręce z uśmiechem.Nie sądziła,że naprawdę mnie podniesie.Przeszedł do sypialni i delikatnie ułożył mnie na łóżku.Oczywiście w międzyczasie zdążyłam zasnąć.
 Zaczął powoli wycofywać się z pokoju,gdy odzyskałam przytomność jeszcze na chwilę.
-Dziękuję.-szepnęłam otulając się kołdrą.
-Nie ma za co.-usłyszałam ciche skrzypnięcie drzwi i oddalające się kroki.
 Śniłam o dzisiejszym dniu,ponownie przeżywając te niezapomniane chwile.


*Logan*


-Jestem idiotą!-krzyknąłem kopiąc moją deskę leżącą na ziemi.
-Ej!-Carlos złapał mój obiekt wyładowania złości i delikatnie wziął go do ręki.-Możesz tłuc wazony,ale deskorolkę zostaw!
 Posłałem mu głupi uśmiech i opadłem na ławkę.
-Miałem taką okazję…
-To nie była żadna okazja.Jest chora.Pomyśl:cieszyłbyś się z pocałunku z kimś zaraźliwie chorym?Pomijając fakt,że zapewne i tak się rozchorujesz.
-Gówno mnie to obchodzi!Byłem tak blisko niej…I nic nie zrobiłem!
-Zrobiłeś bardzo dużo.-zaczął dziwnie drapiąc się po brodzie.-Bardzo się do siebie zbliżyliście,prawda?Praktycznie cały dzień była do ciebie przytulona.Następnie zasnęła w twoich objęciach,na dodatek zaniosłeś ją do łóżka.Powiedz teraz,że jej się nie podobasz!
 Przez chwilę siedziałem w ciszy zastanawiając się nad tym,co powiedział.Na myśl o tych wspomnieniach uśmiechnąłem się lekko.Może jednak nie dałem plamy?
-No nie wiem…-westchnąłem przecierając oczy ze zmęczenia.Wpatrywanie się w ekran pół dnia wbrew pozorom może męczyć.
-Pomyśl.Skoro sama zaproponowała ci odwiedzenie jej w domu podczas choroby,to znaczy,że ci ufa i czuje się z tobą bezpiecznie.Już nie długo wszystko się rozwinie…
-Carlos,to jest naprawdę dziwne.-powiedziałem patrząc na niego.
-Co?
-Cały czas chodzę do ciebie po porady.Najlepsze jest to,że dobrze doradzasz!-zawołałem ze śmiechem.
-Staram się jak mogę.-powiedział wykonując zabawny gest brwiami.
 Zaśmialiśmy się obaj,po czym wstałem z ławki w parku.
-Obiecałem jej,że jutro też ją odwiedzę.Mógłbym cię o coś prosić?-zapytałem lekko zakłopotany.
 Carlos spojrzał na mnie pytająco.
-Nie chce,żeby ktoś mnie widział.James wypominałby mi to do końca życia…
 Uśmiechnął się i klepnął mnie w ramię.
-Nie ma sprawy.Jedziemy na molo?
-Jasne.
 Jechaliśmy przez miastowe chodniki i ulice przy okazji szukając najlepszych miejsc do ćwiczenia trików.Gdy po godzinie znaleźliśmy się na molo,dochodziła dwudziesta trzecia.
-Patrz,tam jest skate park!-pokazałem na ogrodzony teren wypełniony najróżniejszymi rampami.-Przetestujmy go!
 Badaliśmy nowy obiekt bawiąc się w najlepsze.Gdy w końcu nam się znudziło,dochodziła północ.
-To miasto tętni życiem bez przerwy!-zawołał Carlos upijając łyk swojego piwa.
-Widzisz tamtą barierkę?-wskazałem na płot oddzielający molo od oceanu.-Właśnie tam staliśmy obserwując zachód słońca!-staraliśmy się przekrzyczeć hałas z wesołego miasteczka stojącego tuż za nami.
 Latynos chwilę śmiał się z byle czego i oparł się o mój ramię.
-Stary…czy my przypadkiem trochę nie wypiliśmy?-powiedział dziwnym głosem.
-Troszeczkę…-po chwili obaj cieszyliśmy się jak idioci z wszystkiego co nas otaczało.
 Wypiłem jedno piwo mniej od Carlosa,więc ja jeszcze nie traciłem równowagi przy chodzeniu.Ale obaj wciąż nie przestawaliśmy się cieszyć.W końcu trafiliśmy do hotelu.
-Carlos…Właź tam.-otworzyłem drzwi od jego pokoju i wepchnąłem go do środka.Chłopak jeszcze odwrócił się w moją stronę.
-Było zajebiście!-powiedział i upadł na swoje łóżko kompletnie odpływając.
 Oparłem się o ścianę i schowałem twarz w dłoniach.Chce już iść spać.Przeczołgałem się przez korytarz aż natrafiłem na mój pokój.Wpadłem do środka,zdjąłem koszulkę,odlałem się w łazience i po prostu padłem.

                                                   

7 komentarzy:

  1. świetny rozdział.. czekam z niecierpliwością na kolejny ^^

    zapraszam do mnie ;)
    http://anuula.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniale piszesz. Widzę małe niedopracowania ale i tak jest bosko ;) !
    Dołączyła bym do obserwatorów ale nie wiem jak ;(
    Zatem zapraszam do mnie i mam nadzieję że będzie miła wymiana komentarzy :
    http://vicki-chanel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. świetne opowiadanie, djfhfhd, zakochałam się :)
    rzeczywiście, dużo już napisałaś :)
    Jestem nową czytelniczką ;>

    Zapraszam do przeczytania mojego opowiadania:

    http://yourfaceislikeamelodyxx.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział świetny ;D oj, chłopaki, wy to zawsze musicie się upić -.- xd czeeekam nn :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne :) http://another-lovee.blogspot.com/ zapraszam <3 :D xd

    OdpowiedzUsuń
  6. co prawda już cię komentowałam , ale powtarzam jeszcze raz;)
    Ślicznie piszesz szkoda że nie napisałaś kolejnego rozdziału;(
    Zatem u mnie jest kolejna notka: http://vicki-chanel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale fajnie piszesz <3
    gif z blair *_*

    moj blog: weloveemily.blogspot.com
    obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń